O Mamma Mia! - czyli dlaczego ABBA jest wciąż żywa?


Nie trzeba być miłośnikiem Skandynawii, czy koneserem muzyki, żeby znać ich piosenki. Chyba każdy gdzieś tam słyszał Mamma Mia, Waterloo, czy też Dancing Queen. Jeszcze rok temu sama zaliczałam się do tych, którzy Abbę kojarzą i wiedzą, że istnieje. Tak, napisałam czasownik „istnieć” w czasie teraźniejszym, będąc w pełni świadoma, że zespół zakończył działalność. Jednak, czy mimo że Benny, Björn, Agnetha i Frida już nie koncertują i nie tworzą muzyki pod wspólnym szyldem nie mamy wrażenia, że ABBA wciąż jest żywa? Co jest takiego w tej czwórce, że stali się takim fenomenem na skalę światową?

źródło: www.rollingstone.com
 
Najpierw opowiedzmy sobie, jak zaczęła historia tego legendarnego zespołu. Najprostsza odpowiedź? Od Eurowizji. No dobra, ale to jest straszne trywializowanie. Zanim dostali się tam musieli się nieźle namęczyć. Stig Anderson zaproponował artystom wzięcie udziału w Melodifestivalen w 1971 roku, ale zespół został… odrzucony. Swoją drogą, chcecie posłuchać, jak brzmiały pierwsze piosenki zespołu? Pewnie, że chcecie, po to tu jesteście.
 
 
 
Rok później wydali singiel She’s My Kind of Girl. Mała dygresja: jest to jeden z moich ulubionych utworów zespołu. Parę miesięcy później nagrali People Need Love, Nina, Pretty Ballerina oraz Ring, Ring. Znów wzięli udział w Mello i tym razem… było lepiej. Zajęli trzecie miejsce w eliminacjach do Eurowizji. No ale to wciąż nie TO.
 
 
 
Aż w końcu nadszedł rok 1974: występ na Eurowizji z utworem Waterloo, pierwsza wygrana w historii Szwecji i rozgłos na cały świat. Tak zaczęła się legenda.
 
ABBA jest bezwątpienia jedną z najsłynniejszych formacji muzycznych na świecie. Na podobnym poziomie postawiłabym Presleya, czy Jacksona. Co ta czwórka Szwedów ma takiego w sobie, że mimo rozpadu zespołu nadal jest o nich głośno? Piosenki nie są jakoś specjalnie skomplikowane, słowa dość proste (wersje po szwedzku są idealne do nauki języka). Być może ich sukces polega właśnie na prostocie zespołu, która nie jest kiczowata. Piosenki są chwytliwe i łatwo zapadają w pamięć. Da się do nich tańczyć i są często puszczane na imprezach. ABBA ma po prostu „to coś”. W dodatku charakteryzacje sceniczne przyciągały uwagę. Fenomen zespołu bezsprzecznie zasłużony.
 
 
 
 
Wspominałam już o tym, że ABBA mimo rozpadu jest wciąż żywa. Dowód? Proszę bardzo, a nawet będzie ich kilka.
1)    W Sztokholmie powstało Muzeum ABBY. Mogliśmy się o nim usłyszeć w jednym z odcinków… Nie ma to jak statek. Pamiętacie ten serial z Disney Chanel, hmm?
2)    Powstają liczne zespoły, w których wokaliści upodabniają się do wokalistów ABBY lub śpiewają ich utwory. Przykład? A*Teens.
 
 
3)    ABBA zainspirowała swoimi utworami do napisania musicalu, a potem filmu Mamma Mia!. Również piosenki zespołu odgrywają ważną rolę w Weselu Muriel. (włączcie te filmiki, bo są zabawne)
 
 
4)    Wciąż powstają nowe aranżacje ich utworów.
 
 
 
Mimo wszystko myślę, że najlepiej posumuje mój dzisiejszy wpis ten utwór:

Komentarze

Popularne posty