Samodzielna nauka języka szwedzkiego


Jak prawdopodobnie wiecie (albo i nie), języka szwedzkiego uczę się sama. Stało się tak z bardzo prostego powodu – w mojej okolicy nie ma szkoły językowej, gdzie można by zgłębiać tajniki tego pięknego języka, ani nawet tutora, który czuwałby nad moimi błędami i systematycznością. Taką naukę postanowiłam podjąć po 2 klasie gimnazjum, czyli jakieś trzy lata temu, jednak była to bardziej „nauka” niż poważne siedzenie w języku. Na oczy przejrzałam dopiero po wycieczce do Szwecji, gdzie ta kultura pochłonęła mnie całkowicie, wtedy zaczęłam się bardziej zanurzać w szwedzkości i języku. Jednak dopiero założenie bloga i wzięcie udziału w Wyzwaniu Poliglotki sprawiło, że faktycznie zaczęłam przykładać się do nauki szwedzkiego systematycznie. Jeśli, więc chcecie samodzielnie opanować ten przepiękny języka (lub jakikolwiek inny, jeśli odpowiednio przekształcicie moje słowa), albo po prostu interesuje Was, jak taki proces wygląda, ten wpis jest dla właśnie dla Was!

Jeśli zastanawiacie się nad samodzielną nauką jakiegokolwiek języka, nie tylko szwedzkiego, musicie być świadomi tego, co to ze sobą niesie. Po pierwsze, uczycie się rozumieć, a nie mówić. Przeważnie nauka języka obcego bez chodzenia na zajęcia i rozmawiania z obcokrajowcami opiera się na tym, że wkuwacie słówka, gramatykę, piszecie, słuchacie języka, etc. Jest to nauka bierna. Kończy się to tak, że jedziecie za granicę, ktoś mówi coś do Was w języku, którego się uczycie, rozumiecie prawie każde słowo skierowane w Waszą stronę, bo przecież tyle czasu poświęciliście na naukę, pada pytanie, na które macie odpowiedzieć i… No właśnie, i co? I stoicie wpatrując się w rozmówcę, bełkocząc coś pod nosem, nie mogąc złożyć prostego zdania, stresując się, bo nie wiecie, jakich wyrażeń użyć, ponieważ nie możecie sobie ich przypomnieć. Przecież tak dużo się uczyliście, a nagle nie macie słów nawet na końcu języka. Czy o to chodzi w nauce języka obcego, żeby bezczynnie wpatrywać się w rozmówce i stresując się, że nie możecie wykrzesać z siebie nawet najprostszych słów? Po drugie, bez samodyscypliny daleko nie zajdziecie. Wyobraźcie sobie taki scenariusz: XYZ pomyślał wieczorem Jutro będzie produktywny dzień. Siadam do książek o 8 rano, przerobię dwa rozdziały z gramatyki, powtórzę słownictwo, przeczytam tekst… Budzi się o 9, no to już bez sensu tak siadać od razu, przecież trzeba się jeszcze rozbudzić, więc postanawia usiąść o 10. Wstaje, je śniadanie, poranna toaleta, ubiera się, włącza telewizję śniadaniową, rozmawia z domownikami, bo przecież ma czas. Patrzy na zegarek, godzina 11. Już ma siadać do szwedzkiego, a tu się okazuje, że musi iść do sklepu. Gdy wraca jest już popołudnie. Nie ma sensu zaczynać się uczyć, bo zaraz trzeba robić obiad. Po posiłku należy się odpoczynek, więc włącza telewizor i do wieczora ogląda programy niskiego sortu. Spogląda na zegarek, 19. Mógłby usiąść do szwedzkiego, ale nie bo głowa boli (jak miała by go nie boleć, skoro cały dzień spędził na oglądaniu telewizji, a to i tak nie wnosi nic do jego życia). Odpoczywa, aby ból ustąpił. Robi się późno, więc jaki jest sens w nauce? Czy sądzicie, że ktoś z takim podejściem osiągnie wysoki poziom językowy? Jeśli tak się komuś udało to gratuluję szczęścia. Co więcej, ucząc się samemu wpajamy sobie błędy. Przypomnijcie sobie sytuację, gdy będąc na lekcjach w szkole lub na lektoratach na uczelni powiedzieliście coś w języku obcym, a nauczyciel/wykładowca prowadzący zajęcia poprawił Was. Prawdopodobnie  byliście wtedy bardzo zdziwieni, bo przecież zdanie RACZEJ było poprawne, a tu ktoś się czepia. Po wytłumaczeniu, na czym polegał Wasz błąd zauważacie, że musicie się jeszcze dużo nauczyć o jakimś zagadnieniu. Brak jakiegokolwiek tutora językowego może skutkować robieniem przez Was wielu błędów, gramatycznych, fonetycznych, a czasem także leksykalnych. Potem jest je bardzo trudno wytrwonić.
 

Ale nie myślcie, że samodzielna nauka języka obcego ma jedynie wady, zalet jest wręcz cała plejada. Pomyślcie sobie, jak bardzo uelastyczni się Wasz czas na naukę. Zapisując się do szkoły językowej musicie dostosować wszystkie swoje obowiązki tak, aby mieć wygospodarowany czas na zajęcia. Często czas, jaki tutorzy mogliby poświęcić zajęciom z Wami, nie odpowiada obu stronom. Do tego dochodzi jeszcze dojazd. Ucząc się samemu możecie tak ułożyć sobie plan dnia, aby mieć czas na wszystko. Jeśli plan jednego dnia jest bardziej napięty możecie posiedzieć krócej niż, kiedy macie zdecydowanie więcej czasu wolnego. Ważne, żebyście spędzili go faktycznie na nauce, a nie na przeglądaniu śmiesznych kotków w Internecie. Uwierzcie, od nauki przed komputerem do zabłądzenia na YouTube droga nie długa. Kolejna zaleta to to, że sami wiecie najlepiej, jakie macie potrzeby językowe. Tutaj chodzi mi o dwie sytuacje. 1) Czujecie, że na zagadnienie, które zostało poruszone w szkole językowej będzie musieli poświęcić więcej czasu lub możecie nie mieć czasu, aby opanować to, co było na poprzednich zajęciach, a potem nawarstwia się Wam dużo materiału i musicie dużo nadrabiać, bo grupa poszła już dalej, a Wy wciąż jesteście w lesie. 2) Ucząc się języka, wiecie, w jakim celu będziecie go używać. Jeśli macie zamiar jechać do Szwecji w celach turystycznych, nie musicie się uczyć, słownictwa przeznaczonego dla kupujących mieszkanie w tym kraju, chcąc rozmawiać na tematy zawodowe ze Szwedami, będziecie uczyć się słownictwa branżowego. W podręcznikach używanych na zajęciach językowych niepotrzebne Wam zagadnienia są nieuniknione, a tak możecie wybrać to, co musicie opanować stosownie do potrzeb. Na koniec zostawiłam chyba najważniejszą zaletę, a jest nią ogromna satysfakcja. Ucząc się samodzielnie nikt Wam nie siedzi z batem nad głową i każe kuć. Wy SAMI chcecie to robić. Systematycznie siadacie do książek i innych materiałów, staracie się, szukacie odpowiedzi na nurtujące Was pytania. Po jakimś czasie zaczynacie rozumieć coraz więcej. Wiecie, dlaczego ktoś powiedział tak, a nie inaczej, dlaczego użył tej konkretnej formy, rozpoznajecie coraz więcej słów, które sami opanowaliście i nikt tego od Was nie wymagał. Piękne uczucie.

Po dygresjach dotyczących wad i zalet przyszła pora na opowieść, jak wygląda moja nauka języka szwedzkiego. Nie będę Wam tu omawiać książek, bo o tym był inny wpis, ale chętnie opowiem Wam, jak z nich korzystam oraz co robię, gdy nie chce mi się z nich uczyć.

KSIĄŻKI

Czas, w jakim przerabiam jeden dział nie jest zawsze taki sam. Czasem zajmuje mi to dzień, czasem trzy. Wszystko zależy od tego, czego dotyczy dział i ile czasu mogę poświęcić na naukę. Najczęściej jest jednak tak, że jednego dnia przerabiam rozdział z podręcznika, a przez kolejny dzień utrwalam słownictwo oraz robię ćwiczenia gramatyczne z „Trolla”. Ucząc się gramatyki nie wkuwam zasad na pamięć, bo i po co, ale staram się je zrozumieć i potem ćwiczę ich zastosowanie. Jeśli chodzi o leksykę to najczęściej korzystam z fiszek, bo można się uczyć słówek w obie strony i mieszać je. Ważne jest też powtarzanie słownictwa w odpowiednich sekwencjach czasowych. Pisał o tym Zbyszek Brześkiewicz w książce Jak łatwo i skutecznie uczyć się języków obcych (swoją drogą, polecam). Oto jego schemat:

Zbyszek Brześkiewicz - "Jak łatwo i skutecznie uczyć się języków obcych" (str. 38)


PISANIE

Zawsze jak w książce do szwedzkiego pojawia się tekst o rodzinie Svensson, przerabiam go na podobny o sobie, np. kiedy w czytance jest opisany ich dom, ja piszę o swoim, kiedy jest o tym, jak członkowie rodziny spędzają czas w poszczególnych porach roku, ja piszę, co wtedy robię. Dodatkowo od jakiegoś czasu prowadzę pamiętnik, w którym piszę krótkie notatki o swoim dniu. Nie muszą być to przecież przemyślenia na temat ludzkiej egzystencji, wystarczy opisanie swoich dni i wychwycenie w każdym z nich małych rzeczy, które chcemy zapamiętać. W miarę nauki języka, notatki będą dłuższe i zauważymy, jaki progres nastąpił.

 


SŁUCHANIE

Założyłam na YouTube playlistę, w której umieszczam swoje ulubione piosenki po szwedzku i słucham ich w wolnej chwili. Jest tam bardzo szerokie spektrum gatunkowe – od Rudolfa, przez Basshuntera do Sabatonu. Możecie tam zaglądać, tym bardziej, że co jakiś czas ją aktualizuję. Co więcej, włączam sobie różne programy na SVT, a także oglądam bajki na YouTube, które Wam również polecam:

Nalle har ett stort blåt hus Miś z błękitnego domu

Alla vi barn i Bullerbyn  Dzieci z Bullerbyn

En haxa i familjen Wiedźma w rodzinie

Emil i Lönneberga Emil ze Smalandii

Nalle Puh Kubuś Puchatek



CZYATNIE

Za każdym razem, gdy widzę jakieś memy, opisy zdjęć na Facebooku, czy Instagramie staram się je czytać, a jak zobaczę słowo, którego nie znam, sprawdzam znaczenie w słowniku. Dodatkowo czasem wpadam na stronę 8 Sidor, gdzie są wiadomości napisane uproszczonym językiem, a także można włączyć opcję odsłuchania artykułu, dzięki czemu możemy ćwiczyć wymowę.

MÓWIENIE I MYŚLENIE

Przede wszystkim mówię pojedyncze zdania po szwedzku na głos, sama do siebie, np. o tym, co robię, co muszę zrobić, itp. Kiedy jestem na dworze przenoszę tę samą czynność do myśli i wtedy omawiam sama ze sobą, co widzę, dokąd idę, etc.
 
 
 
DODATKOWE METODY
Tu nie ma za bardzo nad czym się rozwodzić, więc podam je od myślników.
- tłumaczenie tekstów piosenek
- szwedzkie radio w tle nawet, gdy nie uczę się szwedzkiego, tylko, przykładowo odrabiam lekcje, sprzątam, robię jedzenie; nie polecam jedynie słuchania radia/muzyki w jakimś języku podczas uczenia się innego, ponieważ będziecie robić literówki, pisać jakieś dziwne słowa i ogólnie będziecie mieć problem ze skupieniem się
- podpisywanie mebli w domu adekwatnymi nazwami urządzeń po szwedzku (słowo zapamiętacie wzrokowo z danym słowem i nie będziecie musieli wkuwać)
 



 
- przestawienie telefonu na szwedzki, ale dopiero, kiedy znamy sprzęt na tyle dobrze, że wiemy, gdzie jest jaka aplikacja, nigdy bezpośrednio po zakupie
- tłumaczenie nazw mebli z IKEI (nie oceniajcie mnie)
- otaczanie się językiem z każdej strony
 
 

Zapewne znajdzie się tu grono osób, które chcą podjąć się samodzielnej nauki języka szwedzkiego. Specjalnie dla Was przygotowałam na sam koniec 5 rad, o których chciałabym, abyście pamiętali zaczynając naukę tego pięknego języka bez pomocy lektora.

1.     Znajdźcie motywację. Nic tak nie pcha do przodu, jak samodzielnie obrany cel. Może chcecie podróżować po Szwecji, zamieszkać tam, znaleźć drugą połówkę za Bałtykiem, oglądać ulubione seriale bez napisów, czytać kryminały w oryginale, spotkać swojego idola. To zależy od Was. Znajdźcie coś, co będzie Was pchało do przodu w nauce szwedzkiego i o czym będziecie przypominać sobie w chwilach zwątpienia.

2.     Odpowiednie materiały. Jeden chce się uczyć gramatyki, inny gotowych wyrażeń. Poszukajcie takich publikacji, które będą odpowiadały Waszym wymaganiom. Nie kupujcie pierwszej książki do szwedzkiego, jaka wpadnie Wam w ręce, bo możecie się sparzyć. Lepiej popytać, poszukać recenzji, znaleźć fragmenty w PDF, aby zobaczyć w sklepie, czy dana pozycja będzie odpowiadała Waszym wymaganiom.

3.     Znajdźcie miejsca w sieci zrzeszające ludzi uczących się szwedzkiego. Jeśli macie jakieś wątpliwości, co do poprawności zdania lepiej zapytać niż popełniać błędy, które mogą się nam utrwalić. Na Facebook’u są takie grupy: SVERIGE OCH SVENSKA SPRÅKET oraz SZWEDZKI PO POLSKU, gdzie zawsze ktoś Wam odpowie na pytanie, czy udzieli rady językowej. Możecie również założyć konto na ITALKI i od czasu do czasu pogadać z jakimś Szwedem w jego języku.

4.     Oglądanie mediów od początku nauki. Nie martwcie się, że nic nie rozumiecie. Dzięki temu będziecie bardziej obyci z fonetyką języka szwedzkiego, a dalsza nauka przyjdzie Wam łatwiej, bo wszystko będzie jakieś takie znajome.

5.     Wiara w swoje możliwości. Nie będę Wam tu mówić o tym, że każdy może się nauczyć języka obcego, niezależnie od zdolności, wieku, itd., bo nie ma czegoś takiego jak talent do języków obcych, ponieważ moim zdaniem jest coś takiego, ale to nie wpis o uzdolnieniach. W szwedzkim mamy takie przysłowie, które mówi, że ten, kto chce śpiewać zawsze znajdzie piosenkę. Jeśli naprawdę zależy Ci na znajomości języka szwedzkiego to znajdź w sobie siłę, żeby osiągnąć swój cel. Pamiętaj, że nawet znając tylko podstawy szwedzkiego, jesteś i tak o krok dalej od tego, kto nie zna go wcale. I bądź z tego dumny.



Komentarze

  1. Świetny wpis ♥ Czasem niestety utożsamiam się z owym XYZ :/ Powodzenia w nauce szwedzkiego! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję <3 Niestety chyba każdy lub większość osób ma coś takiego jak XYZ :/

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty