7 powodów, dla których kocham Szwecję


Skoro dziś jest 14 lutego i wszędzie dookoła widać serduszka, karteczki z wyznaniem miłości i wszystko co związane z uczuciami, postanowiłam poniekąd wyjaśnić Wam moją miłość do Szwecji. Będzie to bardzo subiektywne wyznanie i tym, co sprawia, że tak bardzo ukochałam sobie Szwecję, bo gdyby nie to, nie pisałabym tu dla Was. Bez zbędnego przedłużania przejdźmy do 7 powodów mojej miłości do Szwecji.



1.     SZTOKHOLM

Sztokholm to najpiękniejsze miasto, w którym byłam. Jak już Wam kiedyś mówiłam, na zdjęciach jest urokliwy, owszem, ale jego prawdziwe walory trzeba zobaczyć na żywo. Bardzo często wracam myślami do chwil, jakie tam spędziłam i do tego, co zwiedziłam. Moja miłość do Sztokholmu czasem przypomina obsesję, bo jak widzę, że akcja jakiejś książki dzieje się w tym mieście, muszę ją mieć, nieważne, czy będzie mi się podobać. Czasem mam wrażenie, że zostawiłam tam swoje serce, umysł i racjonale myślenie. Niemniej jednak już planuję, co bym mogła tam jeszcze zobaczyć, jak kiedyś pojadę.





2.     JĘZYK SZWEDZKI

Język szwedzki fascynuje mnie już od kilku lat i to właśnie z nim wiążę przyszłość, mimo że uczę się i będę się uczyć wielu innych języków. Trafił do mojego serca przez dźwięk , który wychwyciłam w piosence Sabatonu. Od tamtej pory utknął we mnie i mam nadzieję, że nigdzie sobie nie pójdzie. Kiedy słyszę kogoś mówiącego w tym języku wydaje mi się, że jestem szczęśliwsza i usatysfakcjonowana, że tak wiele rozumiem tylko dzięki sobie, bo nigdy nie byłam na kursie szwedzkiego. Tym bardziej podbudowuje to, że nikt z moich znajomych nie zna tego języka, co zawsze budzi zdziwienie w nowopoznanych osobach, że coś tam rozumiem i umiem powiedzieć (przynajmniej tak mi się wydaje, że umiem).






3.     KRYMINAŁY

Prawdopodobnie gdyby nie Skandynawia, nie sięgnęłabym, bo obecnie mój ulubiony gatunek literacki. Co prawda zaczęło się wszystko od „Pierwszego śniegu”, ale za wyjątkiem Nesbø i Mroza moi ulubieni „kryminaliści” to właśnie Szwedzi. Szczególną miłością darzę trylogię Millennium Stiega Larssona, która zmieniła bardzo dużo w moim życiu nie tylko od czytelniczej jego strony.




4.     FIKA

Jakże mogłabym pominąć fikę, skoro to od niej pochodzi nazwa mojego bloga? Swoją pierwszą fikę w Szwecji miałam zupełnie przypadkowo, ponieważ będąc w Vaxholm nie mieliśmy czasu szukać restauracji z „normalnym” jedzeniem, więc poszliśmy do kafejki i skończyliśmy na fikowaniu. No i mi zostało.

5.     SABATON

Mimo że jestem wielką fanką wielu szwedzkich muzyków, Sabaton najwięcej dla mnie znaczy, obojętnie, czy mam ochotę na słuchanie ich utworów, czy nie. Powód jest bardzo prosty, to właśnie od nich zaczęła się moja szwedzka pasja (nie SZEWSKA). Dzięki nim zaczęłam szukać na mapie Falun i innych miast szwedzkich, dowiadywać się czegoś o kulturze, uczyć języka oraz powoli dążyć do tego, co teraz dzieje się w moim życiu. Jakby ktoś jeszcze nie znał Sabatonu to proszę bardzo:






6.     MIŁOŚĆ DO EUROWIZJI



Od kiedy pamiętam wiedziałam o istnieniu Eurowizji. Jednak dzięki Szwecji zaczęłam śledzić wydarzenia związane z ESC i w ogóle to oglądać. Jak wiadomo dla Szwedów Eurowizja jest ważnym wydarzeniem w roku, a żeby wystawić odpowiedniego reprezentanta przygotowania trwają cały rok i kończą się Melodifestivalen, które teraz śledzę i bardzo umila mi to te ciężkie miesiące.







7.     WZBOGACENIE MOJEGO DZIECIŃSTWA

Walorami szwedzkiej kultury napawałam się od kiedy byłam mała, choć robiłam to tak naprawdę nieświadomie. W dzieciństwie byłam fanką Basshuntera, Arasha i Cosmo4, które jak się okazało pochodzą ze Szwecji. Jako mała dziewczynka zaczytywałam się również w książkach Astrid, a od „Braci Lwie Serce” nabawiłam się pierwszego kaca książkowego.








A za co WY kochacie Szwecję?

Komentarze

Popularne posty