Kilka słów o Szwecji i o mnie, czyli Q&A z okazji pierwszych urodzin bloga

Dokładnie pamiętam uczucie ekscytacji, jakie towarzyszyło mi 12 kwietnia 2017 roku, gdy dodawałam na bloga swój pierwszy wpis. Dodatkowo bałam się bardzo odbioru tekstu, ale niepotrzebnie, bo widzę, że wielu z Was jest ze mną od samego początku, a nowych czytelników stale przybywa. Nie ukrywam, że bardzo cieszy mnie każde nowe polubienie strony, obserwacja na Instagramie i wejście na bloga. Naprawdę nie spodziewałam się, że aż tyle Was tu będzie. Może dla niektórych osób moje zasięgi to nic wielkiego, ale i tak nie spodziewałam się takich wyników. Z racji, że piszę tu już od roku postanowiłam zrobić Q&A. Dostałam od Was dużo przeróżnych pytań, więc bez zbędnego przedłużania, zaczynajmy!




Czy to prawda, że w Szwecji każdy od dziecka w zasadzie mówi po angielsku, bo tak dobrze tam uczą tego języka?

Owszem, Szwedzi są świetni, jeśli chodzi o mówienie po angielsku i nie tylko. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy to zasługa sposobu nauczania języków, bo nie uczę się w Szwecji. Jeśli jest tu ktoś, kto miał do czynienia ze szwedzką edukacją, to proszę o skonfrontowanie. Moim zaś zdaniem może to być też zasługa tego, że w telewizji obcojęzyczne filmy są emitowane ze szwedzkimi napisami, bez lektora, co znamy z polskich realiów. Przy okazji w ogóle Skandynawowie wychodzą z założenia, że mało kto mówi w ich językach, więc używają angielskiego w rozmowie z obcokrajowcami. Ciężko też jest ustosunkować się do stwierdzenia, że w tym języku mówi KAŻDY Szwed, ponieważ spotkałam się z kilkoma osobami tej narodowości, którzy mieli problem z prostymi zdaniami po angielsku i nie były to osoby starsze, wręcz takie w mniej więcej moim wieku lub trochę starsze.

Eurowizja, czy Melodifestivalen?

Hmm... Z jednej strony uwielbiam Mello, bo jest typowo szwedzkie, muzyka też jest z tego kraju i prezenterzy są nastawieni na szwedzką publiczność, więc można się osłuchać z językiem. Co więcej, Melfest jest mniej skomercjalizowany i taki swojski. Jednak ciężko mi się wypowiedzieć, czy wolę to, ponieważ ten rok był moim pierwszym, gdy oglądałam szwedzkie preselekcje. Eurowizja jest świetna i jest ze mną od dłuższego czasu niż Melodifestivalen. Dzięki niej moja playlista na telefonie coraz bardziej się wydłuża, niezależnie, czy o moje nowe miłości muzyczne, czy guilty pleasures. Tyle że razi mnie tu wpływy polityczne na niektóre zwycięstwa, patrz: piosenka Jamali, napis na koszulce Salvadora i tegoroczne utwory z Francji i Włoch. Nie wyobrażam sobie jechania na wakacje i słuchania w radiu kompozycji o terroryzmie. Jakkolwiek ci wokaliści nie byliby uzdolnieni, to jednak niesmak pozostaje, gdy odnoszą sukces, bo ma się wrażenie, że wygrana nie jest z powodu piosenki, ale jakiś innych czynników. A chyba nie o to w tym wszystkim chodzi.

Czy planujesz w przyszłości przeprowadzić się na stałe na Północ?

Chciałabym zamieszkać na Północy, oczywiście najchętniej w Szwecji. Nie wiem, czy na stałe, czy tylko czasowo. Mogłoby to być zarówno na pół roku, dwa lata, czy do końca życia. Ile to nie będzie trwało, mam zamiar pomieszkać gdzieś za granicą. Nie chcę mówić, jak długo, bo nigdy nie wiemy, co dostaniemy od życia.


Z czego żartują Szwedzi? Podasz jakiś przykład dowcipu?

Najczęściej Szwedzi żartują ze swoich sąsiadów, a najczęściej z Norwegów. Zdarzają się też kawały o blondynkach i Polakach. A oto przykład szwedzkiego dowcipu:

Norweski ratownik mówi do szefa:
- Mamy dziś niespodziewanie wielu miłych gości na basenie.
- Tak?
- Tak, co najmniej siedmiu do mnie pomachało.


Po więcej zapraszam do mojego wpisu Kawały ze Szwecji i o Szwecji.

Samir, czy Viktor?

Jeżeli chodzi o muzykę solową, to zdecydowanie Samir, ale jeśli miałabym brać pod uwagę urodę, to w tym pojedynku wygrywa Viktor.

Jaka jest Twoja ulubiona książka szwedzkiego autora oraz piosenka szwedzkiego muzyka?

Zdecydowanie moją ulubioną, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że ukochaną książką szwedzkiego autora jest cała trylogia Millennium. Nie potrafię powiedzieć, która część najbardziej przypadła mi do gustu, bo każda jest równie genialna. Myślę, że uwielbiam je szczególnie za ich prawdziwość. Zaś moją ulubioną piosenką szwedzkiego muzyka jest na chwilę obecną Tvillingen Darina. Mówię "na chwilę obecną", bo ulubionych szwedzkich mam mnóstwo i nie sposób byłoby je wszystkie wypisać.

Gdzie zamierzasz iść na studia?

Oczywiście na pierwszym miejscu jest u mnie UG, mimo że jest najdalej do mojego rodzinnego domu. Po części w opcję wchodzi też WSE, ale do tego muszą zajść odpowiednie warunki, o czym póki co nie chcę za wiele mówić. Jeżeli z tym się nie uda, to wezmę pod uwagę też UAM i UŚ. Kierunek studiów jest na tyle oczywisty, że nie chyba nie muszę Wam tego pisać, prawda? W każdym razie, gdzie bym się nie dostała, będę szczęśliwa, jeśli w ogóle się uda. Jeśli więc zobaczycie na jakimś uniwersytecie niską dziewczynę siedzącą gdzieś w kącie z książką, to możecie podejść przybić piątkę, czy coś w tym stylu.

Kawa, czy herbata?

Mimo że jestem fanką Szwecji i zawsze staram się jak najlepiej zrozumieć tę kulturę, to do picia kawy się nie przekonam. Mam mały uraz z dzieciństwa, co do tego napoju, więc po prostu nie. Musiałaby zdarzyć się jakaś ekstremalna sytuacja, żebym napiła się kawy. Zdecydowanie wybieram opcję picia herbaty.

Co o Twoim zainteresowaniu i blogowaniu sądzą najbliżsi (rodzina, znajomi)? Wspierają Cię, czy są raczej sceptycznie nastawieni?

Ogólnie to o moim blogowaniu wiedzą jedynie najbliżsi przyjaciele i rodzice. W życiu prywatnym nie panoszę się z tym, że piszę bloga, a także przy poznawaniu nowych osób nie mówię czegoś w stylu "Hej! Jestem Dominika i mam bloga o Szwecji". To wychodzi prędzej czy później, ale jakoś nie na siłę. Reszta rodziny o tym nie wie, bo uznałam, że lepiej niech niektóre osoby nie wiedzą, skoro może to się roztrwonić po mieście, a że mieszkam w małej dziurze, to zaraz bym była chyba bardziej wytykana palcami niż wspierana. Raz Instagram połączył mi Facebooka z kontem blogowym i kilka osób ze znajomych, którzy byli tu trochę niechciani trafiło na mój profil. Dowiedziałam się dość ciekawych rzeczy o mojej działalności w Internecie. Przykładowo tego, że piszę książkę. Nie mówię, że niczego nie skrobię sobie od czasu do czasu, ale raczej z moich mediów społecznościowych nie wynika. Dlatego też ilość osób, które znam osobiście, a wiedzą o moim pisaniu jest niewielka. Ogólnie to moje przyjaciółki i rodzice bardzo mnie wspierają. Często doradzają, co do tytułów wpisów, zapobiegają moim szalonym pomysłom, a także godzą się na różne dziwne skandynawskie wypady. Jeśli chodzi ogólnie o moje zainteresowanie Szwecją i Skandynawią, o już o wiele więcej osób o tym wie, bo jednak w kontaktach międzyludzkich nie da się ukryć swoich pasji, bo nie ma się czego wstydzić. Raczej jestem traktowana raczej jako kopalnia wiedzy o Skandynawii i często, jeśli ktoś ma jakieś pytanie do mnie z tym związane ludzie kierują się do mnie. Również nikt nie ma wątpliwości, na jakie studia idę. Raczej jak poznaję nowe osoby, to się dziwią, że interesuje mnie Północ, ale tolerują to i mam wsparcie w najbliższych.


Za czym tęskniłabyś najbardziej, gdybyś przeprowadziła się z Polski do Szwecji?

Normalnie ludzie spodziewają się odpowiedzi na takie pytanie w stylu "za rodziną", "za przyjaciółmi". U mnie nie zobaczycie takiej reakcji. Owszem, mam dobry kontakt z rodzicami i bratem, tu też jest grono moich najbliższych przyjaciół. Jednak już w październiku wyjeżdżam na studia i to najdalej spośród wszystkich moich znajomych. Niezależnie, czy zamieszkam 70 kilometrów od mojego domu rodzinnego, czy 600, a może nawet 1500, to i tak będę w stanie rozłąki z najbliższymi, a przecież będę studiować w Polsce. Wyprowadzka za granicę nic by w sumie nie zmieniła w tym. Myślę, że najbardziej tęskniłabym za tym marzeniem o Szwecji. Mieszkając tam, miałabym wszystko na wyciągnięcie ręki. Teraz, gdy z tym krajem dzieli mnie większość Polski i Bałtyk mam to poczucie niedostępności Szwecji. Mogę sobie wymyślać, co bym chciała zobaczyć, ale to wszystko pozostaje w sferze marzeń, które są bardziej lub mniej realne. Jeśli bym tam mieszkała te marzenia byłyby rzeczywiste. Stanowczo brakowałoby mi tej niedostępności Szwecji.

Czy w Szwecji faktycznie metal robi aż taką furorę? Mówi się, że szwedzki w zasadzie najlepszy.

Ogólnie nordycki metal jest najlepszy! Racja, że Szwedzi lubią ten typ muzyki i jest dużo muzyków wykonujących różne rodzaje metalu w Szwecji. Jednak jakbym miała wypowiedzieć się na to subiektywnie, to bym się nie zgodziła, bo jak już słucham metalu, to zdecydowanie włączam fińskie zespoły.

Czy masz jakieś zwierzęta? Jeżeli tak, to jakie i jak się wabią?

Mam akwarium morskie, a w nim rybki i ślimaki. Kiedyś miałam krewetki i kraby, ale niestety mi zdechły lub zostały zjedzone przez inne zwierzęta z wody. A jeśli chodzi o imiona to mam dwa Nemo, bo są błazenkami (Kreatywne imiona, prawda? Swoją drogą, wiedzieliście, że błazenki mogą zmieniać płeć?), Piżamkę, bo wygląda jakby miała na sobie piżamę, a reszta nie ma imion. Zawsze jak mam krewetkę, to nazywam ją Krewetą. Kiedyś miałam też dwie papugi. Nazywały się Białka i Bielik (no questions needed)

Gdybyś mogła zamieszkać w Szwecji, jakie byłoby to miasto?

Ale jak to tylko jedno, haha? Myślę, że odnalazłabym się gdzieś w Sztokholmie, Falun i Fjällbace. No może jeszcze gdzieś w Laponii, na przykład w Umeå.

Jaka jest opinia Szwedów o Norwegach i ogólnie o całej Norwegii? Jak Szwedzi postrzegają Norwegów?

Myślę, że najlepiej pokazuje to odpowiedź na pytanie związane z kawałami. Ze Szwecją i Norwegią jest właśnie coś takiego, że droczą się ze sobą i wzajemnie żartują z siebie (często kawały są identyczne, tylko nazwy państw zmienione). Jednak, jak przychodzi co do czego, to cała Skandynawia ze sobą trzyma, przykładowo na Eurowizji jest to widoczne, że te kraje zawsze w rankingach głosują na siebie i to niemałymi ilościami punktów.


Co wolisz: naukę gramatyki, czy słówek?

To zależy. Jeżeli mam taki czas w życiu jak teraz, że bardzo dużo się dzieje i mam głowę zaprzątniętą różnymi rzeczami to zdecydowanie wolę naukę słówek, bo to jest proste i nie trzeba zbyt dużych nakładów energii na to i czasu. Jednak, jeśli mam więcej wolnego czasu, to serce moje bije szybciej na widok książki do gramatyki. Ogólnie to tu wybieram raczej gramatykę, bo uwielbiam kombinować, jak zrobić dane zdanie. Nie cierpię robić notatek z gramy, bo nie widzę w tym sensu, po prostu. Natomiast uwielbiam łączyć ze sobą zasady i brać wszystko na logikę, kojarzyć zasady i wymyślać powiązania między innymi językami, jakie znam. Dla mnie robienie zadań z gramatyki, to jak dla innych robienie krzyżówek. Szkoda, że teraz mam tak mało czasu na to.

Opowiedz coś o systemie edukacji. Słyszałem, że wykładowcy mają obowiązek posiadania umiejętności gry na jakimś instrumencie. Możesz to zweryfikować?

Tu napiszę po krótce, bo to mógłby być temat na cały wpis. Ogólnie to w Szwecji jest obowiązek szkolny jest od siódmego roku życia do szesnastego. Pierwsza szkoła to coś jak nasza podstawówka, która trwa 9 lat, a potem można iść do trzyletniego liceum. Co ciekawe, uczniowie w Szwecji dostają stypendium za samo chodzenie do szkoły. Jeżeli kogoś kwestia oświaty szczególnie interesuje, zapraszam do przeczytania tekstu na blogu poFIKAsz?, bo dziewczyny bardzo dobrze to wszystko opisały. A co do gry na instrumencie, to nigdy w życiu nie spotkałam się z czymś takim, a jak pytałam osób mieszkających w Szwecji, też powiedzieli, że to nie jest prawda.


Skąd zainteresowanie Szwecją?

Wszystko zaczęło się od Sabatonu. Jak usłyszałam w ich piosenkach język szwedzki to się w nim zakochałam. Potem jakoś Szwecja zaczęła być wszędzie obecna w moim życiu. Czytałam coraz więcej artykułów na ten temat, zaczynałam szukać stron, blogów o Szwecji i Skandynawii. Okazało się, że to wszystko było gdzieś obok mnie przez cały czas, ale nie dostrzegałam tego. W końcu Północy było w moim życiu coraz więcej i więcej. No i jakoś to poszło. Pełna historia mojej pasji szwedzkiej jest we wpisie "Moja szwedzka historia".

Czemu akurat szwedzki i czy uczysz się go sama?

Odpowiedź jest bardzo podobna, jak na pytanie powyżej. Zakochałam się w jego brzmieniu. nawet jak się jego uczę, to wszystko jest takie logiczne, tak ma być. Dla mnie jest to język idealny. Samodzielna nauka jego sprawia mi niesamowitą frajdę. Według kilku osób, które są z wykształcenia szwedystkami i skandynawistkami to wręcz nieprawdopodobne, żebym tak dobrze mówiła po szwedzku nie chodząc na żadne zajęcia i nie rozmawiając ze Szwedami. To chyba mówi samo za siebie, że jestem chyba stworzona, żeby się uczyć szwedzkiego. Jestem absolutnie zakochana w tym języku.

Jakie miejsce poza Szwecją chciałabyś odwiedzić najbardziej?

Marzy mi się zjechanie całej Skandynawii, krajów nordyckich, włącznie z terytoriami zależnymi i ogólnie wszystkich stolic Europy. Póki co nie byłam w za wielu z nich, więc jeszcze sporo przede mną, ale to dobrze. Moja lista miejsc do zwiedzenia jest naprawdę bardzo długa, więc ciężko wybrać tylko jedno miejsce.

Dlaczego Szwedzi nie doceniają wysiłku turystów próbujących mówić w ich języku w najprostszych sytuacjach, tylko od razu przechodzą na angielski?

Tu jest kilka koncepcji. Po pierwsze mam wrażenie, że Szwedzi nie mogą uwierzyć, że są obcokrajowcy, którzy mówią po szwedzku i którzy wkładają trud w naukę ich języka, więc z góry zakładają, że muszą mówić po angielsku i ciężko jest im przejść na szwedzki. A druga popularna koncepcja to... szwedzkie poczucie równości. Szwedzi nie chcą mówić w swoim języku, gdy mają przed sobą obcokrajowca, bo to nie jest jego język ojczysty. Jeśli więc oboje będą rozmawiać po angielsku, stoją na równym poziomie.

Jaki jest Twój ulubiony zespół i dlaczego?

I tu znów nie jestem w stanie wybrać jednej opcji. Uwielbiam ABBĘ, bo kojarzy mi się z moją pierwszą wycieczką do Szwecji. Wtedy też zakochałam się w ich muzyce. Uwielbiam też Sabaton, mimo że nie mam na ich ostatnio ochoty, bo historii mam aż nadto, ponieważ zdaję maturę z tego przedmiotu. A jest to mój ulubiony zespół z uwagi na to, że mają świetną muzykę, dzięki nim jestem tu oraz piszę maturę z takiego a nie innego przedmiotu.



To już wszystkie pytania na dziś. Dziękuję Wam za nie wszystkie i za ten wspólnie spędzony rok i też za to, że tak chętnie czytacie moje teksty i mam z Wami świetny kontakt. Obiecuję, że po maturze dostaniecie multum wpisów, bo bardzo tęsknię za pisaniem czegoś innego niż wypracowania. Tusten tack za wszytsko <3

Komentarze

  1. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin bloga! Gratuluję wytrwałości w pisaniu. Miło Cię poznać. Myślę, że mogę nazwać odrobinę poznaniem informację o sobie, jakimi się tu podzieliłaś. : ) Mam nadzieję, że dostaniesz się na wymarzone studia, trzymam mocno kciuki i powodzenia na maturze! Dziękuję za cenne informacje. : ) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo <3 Bardzo miło mi czytać tak miłe komentarze! Również pozdrawiam :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty